II Adwentu

 

1 (12)papież Franciszek, do młodych w Japonii (ponownie):

Kultura spotkania jest możliwa, nie jest utopią. Najstraszniejsza bieda to samotność i poczucie bycia niekochanym. Rzeczą najważniejszą nie jest to wszystko, co posiadam czy mogę nabyć, ale z kim mogę to dzielić. Nie jest tak ważne skupianie się i zastanawianie dla czego żyję, ale dla kogo żyję. Rzeczy są ważne, ale osoby są niezbędne. Bez nich odczłowieczamy samych siebie, tracimy oblicze, imię i stajemy się jeszcze jednym przedmiotem, może najlepszym ze wszystkich, ale jednak jedynie przedmiotem.

 

artykuł 675 z Katechizmu Kościoła Katolickiego:

Przed przyjściem Chrystusa Kościół ma przejść przez końcową próbę, która zachwieje wiarą wielu wierzących. Prześladowanie, które towarzyszy jego pielgrzymce przez ziemię odsłoni "tajemnicę bezbożności" pod postacią oszukańczej religii, dającej ludziom pozorne rozwiązanie ich problemów za cenę odstępstwa od prawdy. Największym oszustwem religijnym jest oszustwo Antychrysta, czyli oszustwo pseudo mesjanizmu, w którym człowiek uwielbia samego siebie zamiast Boga i Jego Mesjasza, który przyszedł w ciele.

 

z wykładu S. Jobsa dla studentów, po tym, gdy zdiagnozowano u niego raka:

Pamięć o tym, że wkrótce umrę, stanowi dla mnie najważniejszą pomoc przy dokonywaniu poważnych życiowych wyborów. Ponieważ prawie wszystko, oczekiwania otoczenia, cała duma i cały strach przed wstydem lub porażką, wszystkie te rzeczy bledną w obliczu śmierci, pozostawiając tylko to co jest naprawdę ważne. Pamięć o tym, że umrzesz, to najlepszy znany mi sposób na uniknięcie pułapki myślenia, że masz cokolwiek do stracenia. Jesteś już całkiem nagi. Nie ma zatem żadnego powodu, by nie podążać za głosem serca.

 

Wigilia

W nawiązaniu do słów s. Aldony i moich z I niedzieli Adwentu, przede wszystkim słowo DZIĘKUJĘ za reakcję, troskę i odpowiedź na nasze propozycje. Jeśli idzie o upieczenie ciast na Wigilię dla ok 100 bezdomnych w Opolu, to można już od dziś u ks. Piotra zgłaszać chęć upieczenia ciasta, w zakrystii, kancelarii, mailowo, telefonicznie. Ciasta te zostaną zawiezione w dniu Wigilii do Opola.

Jeśli zaś idzie o obecność bezdomnych na Wigilii i podczas Świąt w naszej parafii, to gośćmi będzie ojciec bezdomny i trójka jego dzieci, które przebywają w domu dziecka 10 letni chłopiec, 13 letni chłopiec i 15 letnia dziewczynka. Jak wspominałem w dniu Wigilii można podzielić się czymś z swego stołu wigilijnego i przynieść na plebanię. W ten sposób duchowo łącząc się nakładamy potrawy na pusty talerz na naszym stole. Prośba, aby również od dziś zgłaszać u mnie chęć przyniesienia potrawy i co to będzie (abym miał orientację co mamy na wigilijnym stole). Jeśli idzie o ubrania i inne rzeczy to powiem o tym w następną niedzielę. Można również wspomóc Wigilię na plebanii i tę w Opolu poprzez ofiarę wrzucaną do skarbonki w wejściu kościoła, jak też wpłacając na konto parafii BS 28 8909 1016 2001 0006 5852 0001 z dopiskiem Wigilia

(Dziękujemy osobom spoza parafii, które dały znać, iż chcą te dzieła wesprzeć).

 

ks. Piotr o spotkaniach raz w miesiącu w środę „...z Michałem łatwiej” oraz o dyżurach w I soboty:

Wielu pyta „co to jest? na czym to polega?”. Odpowiem, że nie wiem! Nie ma programu, planu, celu, wniosków, raportów, efektów. Ale...czuję a nawet wiem, że to ma sens i jest każdemu potrzebne. Każdy z Nas (bez wyjątku) potrzebuje Rozmowy. Rozmowy „Innej” niż o sporcie, polityce i pogodzie. „Innej” niż na Facebook, Messenger, Czat, Snapchat, Skype, Viber, Team Speak, Discord, ICQ, Whats App, Signal, Telegram, e-mail. I właśnie zapraszając na środy czy soboty, takie Rozmowy są prowadzone. Pozwólcie, że dam przykład o sobie samym. Przed moim „kryzysem” kiedy Ktoś przychodził uważałem, że muszę dać radę, wskazówkę. Traktowałem rozmowę jako spotkanie, w którym muszę ”być mądry” i ono jest potrzebne tylko temu kto przyszedł. Dziś, kiedy sam przeżyłem wiele, dno i szczyt, takie spotkanie, rozmowę traktuję przede wszystkim jako pomoc dla siebie. W każdym przypadku, przede wszystkim odbieram Rozmowę do siebie. I jeśli komuś, po wyjściu, nic ta rozmowa nie dała, to mnie daje wiele. Nie zdradzam myślę tajemnicy, jeśli napiszę, iż w mijającym tygodniu, było osiem osób, które przyszły „z czymś”, na Rozmowę. Każda z Rozmów, była długa, trudna, odważna, do bólu, niesamowita. Ważna dla mnie. Każdy z Nas ma w sobie takie „szufladki” do których wkłada różne sprawy, emocje, życie swoje. I zamyka te szufladki w sobie. Jak od czasu do czasu ich nie przewietrzy, nie zrobi porządku to w pewnym momencie one mogą mnie rozsadzić. Im więcej szufladek pootwieramy, tym więcej w nas porządku. Drugi człowiek i Rozmowa to taki klucz do otwierania tych szufladek. A przez otwarcie mojej, pomagam otwierać je innym. Przede wszystkim szufladki pomaga nam otwierać dobrze przeżyta Spowiedź św. Dlatego zachęcam, już dziś, do przystąpienia do Sakramentu Pokuty, aby Boże Narodzenie, pięknie przeżyć. Z Rozmów z tego tygodnia, mógłbym cytować wiele, bardzo wiele. Ale pozwólcie, że zakończę takim zdaniem: „… dziś, po tym co przeszłam, powiem tak. Ja dziękuję za tego Raka. Za moją chorobę. Ja teraz wiem, że naprawdę, żyję, i co w życiu jest najważniejsze...ale też są chwile, że mogłabym kopać w ścianę i krzyczę zalana łzami jeszcze nie teraz Panie Boże...”. Zapraszam na „michałowe środy i dyżurowe soboty (i nie tylko soboty).

 

Dziękuję:

Za wszystko co działo się w I niedzielę Adwentu. W Kościele i na Jarmarku. Waszą obecność! Każdemu za przygotowanie, każdemu za zakup, czegokolwiek. I w przygotowaniu i w czasie i w staniu na stoiskach i w zakupach przede wszystkim było widać radosny błysk w oku, słychać było bijące szczęściem serce i nieustanny u wszystkich uśmiech od ucha do ucha.